W zielonym pokoiku…

Kiedy świat otrząśnie się z ciężaru długich nocy – ONE pojawiają się ostre i zimne. Straszą ostrymi, maźniętymi purpurą kłami przez kilka dni aby przerodzić się w trąbki miękkie i niewinne. Gdy kwiat wiosennych marzeń spadnie, narcyzy pomarszczą swe kielichy w wiosennym słońcu, a dłonie tulipanów zaczną się kłaniać ku upadkowi ONE zastąpią je swoją mocą. Najpierw strzeliste i tajemnicze, trochę jak przerośnięta zieleń wonnych konwalii stanowić będą tajemnicę mojego ogrodu. Potem uchylą rąbka tajemnicy i liśćmi w różnych odcieniach zaczną roztaczać swój czar aby z końcem maja wybuchnąć ogromem swej potęgi. Boginie magii i cienia. Archaiczne w swej prostocie, powalające rozmiarem i bujnością HOSTY, niezaprzeczalne bohaterki mojego zielonego pokoiku. Dostojne, wręcz prehistoryczne, pokryte czarodziejską mgiełką, porażające prostotą a tak mistyczne rośliny od których nie mogę oderwać wzroku kiedy późnym czerwcem pokazują swą delikatność w leciutkich, niezliczonych kielichach z zadartymi noskami. Zwiewne, prawie białe, anielskie kwiaty wyniesione wysoko nad wybujałe liście dowodzą ich mocy. Przy wielkich liściach tych roślin o formie z zamierzchłych epok te drobne, wdzięczne kwiaty nabierają jeszcze więcej mocy i tajemniczości. To rośliny, które zawładnęły moim sercem, uwiodły oczy, oczarowały prostotą, ogromem i pięknem.

Lekko bujając się na huśtawce, patrzę na nie z zachwytem gdy w maju do głosu dochodzą TE, które od cienia wolą słońce. Słońce daje im moc i barwę. To ku niemu przechylają się łapczywie na długich łodygach odzianych w szmaragdowe liście. Długie i potężne władczynie uniosą koronę niezliczonych kwiatów w barwach słońca i różu. Majestatyczne i poważne ale ciepłe i kojąco spokojne LILIE. Budzą co rano moje myśli kolorami lata przy porannej herbacie na werandzie. Przywodzą ciepłe myśli kiedy przeglądam się w ich żółtych i pomarańczowych koronach, kiedy delikatnym różem wonnych kwiatów zmuszają do rozmyślania o ich ulotnej urodzie. Kwitną krótko i pięknie. Swoją urodą przyćmić nie mogą jedynie magii tkwiącej w boginkach cienia. Kwitną, rzucając wyzwanie reszcie mieszkańców zielonego pokoiku, którzy mimo swej zielonej mocy nigdy nie dościgną tego duetu. Kiedy królowa słońca, jeszcze majestatycznie wznosząc się nad zielonym dywanem zacznie gubić swą urodę już na początku lata, mistyczna boginka cienia jeszcze do późnej jesieni będzie czarować magią swych wielkich liści i urokiem pradawnej wręcz zieleni.

Która z nich jest silniejsza królowa czy bogini, która bardziej urzekająca, która piękniejsza. To nierozerwalna więź między nimi sprawia, że można się w nich zatracić. Jedna bez drugiej nie dała by temu miejscu tego czaru i mocy kojenia myśli.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogród i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „W zielonym pokoiku…

  1. Huanita pisze:

    Świetna strona. Zajrzę tu częściej.Wymyśliłaś Asiu świetny konkurs.Jednak daleko mi do Twoich prac. Są rewelacyjne!!!!!!!!Masz także niezwykły dar słowa. Twój zielony pokoik oczarował mnie. I choć sama zrobiłam już 3 takie pokoiki, to nie umiem o nich tak pięknie pisać. Pozdrawiam jesiennie, aczkolwiek cieplutko.
    Asia

  2. petitdecu pisze:

    Cieszę się, że do mnie trafiłaś i że podoba Ci się u mnie :). Zielony pokoik niestety zaczyna przegrywać w konkurencji z decu, a co do pisania… rzadko mam taką wenę :). Zapraszam częściej i pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s